Portal informacyjny, największa baza informacji o Darłowie, Darłówku i gminie Darłowo oraz interaktywne plany i mapy.

  SERWIS INFORMACYJNY

  INFORMACJE DLA TURYSTÓW

  BAZA NOCLEGOWA

  MAPY I PLANY

  DZIAŁ OGŁOSZEŃ

  REKLAMA

Auta Retro

REKLAMY

"Lidia" HOTEL SPA w Darłówku
"Lidia" HOTEL SPA w Darłówku

Ogłoszenia Katalog Foto galeria Mapy

 

wizyt: ogółem 6131284, w grudniu 15450, dziś 569; on-line: 175

Echo Darłowa

GDY ZAMARZA MORZE?

Historia, o której chcę państwu opowiedzieć wydarzyła się naprawdę. Gdyby pani Lidwina Pawlak nie opisała jej w swojej Kronice Rodzinnej nigdy bym się o niej nie dowiedział. Na starej, czarnobiałej fotografii zobaczyłem skuty lodem kuter rybacki. W koło, jak okiem sięgnąć, białe, zamarznięte morze. Byłem bardzo ciekawy, co się wtedy wydarzyło, jakie dramatyczne chwile musieli przeżywać rybacy i ich rodziny.

Styczeń roku 1963 był bardzo mroźny, od tygodnia wiał północno – zachodni wiatr, który napędzał w kierunku portu gęstą krę i kaszę lodową. Na kilka mil w morze ciągnęły się pola lodowe.

Dojścia do łowisk na pełnym morzu były bardzo trudne. Rybacy musieli jednak pracować.

W nocy z 27 na 28 stycznia załogi siedmiu kutrów zabrały prowiant, wodę i węgiel na 4 dni, odbiły od nabrzeży portu i w asyście holownika „ Mirosław” wypłynęły na łowisko. Gdy po kilku godzinach dobrnęli na miejsce i zarzucili sieci odezwało się radio. Głos spikera bazy nadawał ostrzeżenie lodowe i sztormowe. „Uwaga jednostki! Wracać do Bazy ! Na wysokości Czołpino dołączyć do holownika”.

Rybacy wiedzieli, co znaczy takie ostrzeżenie. Pośpiesznie wybrali sieci i wzięli kurs na Czołpino. Tu spotkało ich wielkie rozczarowanie, holownik „Mirosław" nie przypłynął !

Zarzucili kotwicę. Dołączyły do nich inne kutry schodzące z łowisk. Z niepokojem obserwowano gęstniejącą krę napędzaną silnym wiatrem. Na kotwicowisko wszedł UST- 47. Rzucony falą uderzył dziobem w rufę DAR 45. Na szczęście, kolizja okazała się niegroźna, chociaż kutrem porządnie zatrzęsło. Nagle - oblodzony UST 47 przechylił się niebezpiecznie na jedną burtę.. Załoga rzuciła się do rozbijania narzuconej na pokład kry. Gołymi rękoma, kalecząc się, wyrzucali bryły lodu za burtę.

Na pomoc ruszyły DAR - 50 i DAR -101. Niebezpieczeństwo udało się zażegnać. Nadeszła noc. Zerwał się silny wiatr, który rozkołysał morze. O burty uderzały kry, kutry unosiły się i opadały na falach lodu. W sterówkach czuwały wachty. „ Cholerna pogoda” ! krzyknął ktoś ze złością.  „ Wydostaniemy się z tego lodu"?    pytał ze strachem młodszy rybak.

Na DAR 36, który miał duży przechył na jedną burtę i połamane wręgi, woda przeciekała do ładowni i maszynowni. Pompa pracowała bez przerwy. Na pokładzie rąbano lód by zlikwidować niebezpieczeństwo. Ludzie byli wyczerpani, wiatr ze śniegiem uderzał w twarze. Wysokie fale przelewały się przez pokład. Każdy nieostrożny ruch groził kąpielą w lodowatym morzu. Do uszczelniania dziur używano szmat i waciaków.

Nagle, wśród nocy odezwał się dzwon. ALARM! Wszystkie załogi stanęły na pokładzie. Jeden z kutrów odebrał wiadomość z Bazy. Wziąć kurs na Zachód, czeka tam na nich holownik, który wprowadzi ich do portu w Ustce. Ludzi ogarnęła radość. Podniosły się kotwice, zagrały silniki. Kutry popłynęły na pełnych obrotach, łamiąc pod naporem kadłubów krę. Do portu było już tylko kilka mil. Był to wyścig

z czasem. Zaczynało brakować żywności, słodkiej wody i papierosów. Niestety, alarm był fałszywy,

nadzieja okazała się płonna. Holownika nie było. Znowu zarzucili kotwice, byle doczekać świtu.

W dzień jakoś łatwiej. Ale w tę noc pełną niepokoju, nie opuszczał ich humor, żartowali z siebie

nawzajem, to dodawało im odwagi. Na DAR 55 urządzono nawet koncert najnowszych piosenek.

Młodszy rybak przekrzykując ryk morza śpiewał „ TANGO ITALIANO „. Rybacy dzielili się, czym kto miał, chlebem, wodą, węglem i papierosami. Rano wreszcie udało im się dopłynąć do Helu. Kutry wyglądały jak góry lodowe, a z nich wychodzili wyczerpani ludzie. Z tej walki z żywiołem wyszli zwycięsko, na szczęście nikt nie zginął. W porcie witano ich ze łzami w oczach. Rodziny z radością witały ich po trudnych przeżytych dniach. Częstowano ich gorącą herbata, papierosami i tradycyjnym 100 gram na rozgrzewkę.

Takie oto historie można wyczytać ze starych kronik rodzinnych…

Na podstawie kroniki pani Lidwiny Pawlakowej, historię opracowała Elżbieta Gagjew.           Darłówko 06.10.2008.

 

Elżbieta Gagjew
Kroniki pani Lidwiny Pawlakowej
Darłowo, ED 10/2008

Auta Retro

strona główna

o nas

reklama

kontakt

Serwis informacyjny o Ziemi Darłowskiej

infopomorze.pl | iwczasy.pl | plan.darlowo.pl | plan.dabki.info | plan.wicie.info
mapa.gmina.darlowo.pl

 

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2005-2009 www.infodarlowo.pl, www.infopomorze.pl